– Oczywiście celowa prowokacja pana prezesa, bo nazwanie kogoś „sadystą” musi się kończyć sprzeciwem i protestem tej drugiej strony – powiedziała Paulina Hennig-Kloska w „Graffiti” Polsat News, odnosząc się do sejmowego starcia Kaczyński-Giertych.

– Brakuje mi osobiście marszałka Hołowni na sali plenarnej, który potrafi rozładowywać tego typu napięcia, natomiast niewątpliwie marszałek Zgorzelski też bardzo dobrze, trzeźwo zrobił przerwę. Emocje opadły i dobrze, że nie doszło do jakiejś eskalacji, bo mogły się różne rzeczy wydarzyć – oceniła.

Muszę przyznać, że tak zaciśniętej pięści prezesa, jak wczoraj, to jeszcze nie widziałam. To pokazuje też, w jakiej trudnej sytuacji znajduje się prawica, której po prostu puszczają nerwy – dodała.